Data wydania: 10.12.2010 r.
Wytwórnia: Wydawnictwo Muzyczne Psycho
Oficjalna strona zespołu: http://www.empatic.com/
Lista utworów:
1. Green Mile 04:13
2. G.O.T.S. 04:26
3. False Friend – 2:47
4. The Game – 4:55
5. Tomorrowland – 4:19
6. VS – 5:48
7. So What? – 4:10
8. Dreamer – 5:55
9. Fulfilled Dreams – 4:34
10. Empatic – 3:16
11. Enola Gay (OMD cover) – 2:43

Wpadł mi w ręce krążek kapeli, o istnieniu której nie miałem dotychczas zielonego pojęcia. EMPATIC — bo o nim mowa, ma swoje korzenie w Ostrołęce, gdzie formalnie rozpoczął działalność w roku 2005.
Członkowie Empatica mają w większości znacznie wcześniejsze doświadczenia, związane z graniem w kilku lokalnych zespołach, ale niestety muszę przyznać, że nigdy się z nimi nie zetknąłem.
„Gods Of Thousand Souls” jest ich debiutem po 5 latach wspólnego grania. Debiutem — od razu dodam — bardzo udanym.

No powiedzmy, udanym.:)

To, co się rzuca w uszy (i oczy) już od pierwszego kontaktu z tym albumem, to jego solidność. Począwszy od solidnego wydania (bogata i przemyślana grafika), solidnego brzmienia a skończywszy na naprawdę solidnie skomponowanej i zagranej zawartości.

Mnie jako człowiekowi, który zwraca uwagę na oprawę graficzną, również okładka przypadła do gustu. Logo zespołu może nie jest oryginalne i chwytliwe, ale czepiać się nie będę. Tak większość grafików by postąpiło. Mam tutaj na myśli, wyróżnienie E i C. I faktycznie, jak na debiut i mało znaną wytwórnię, wyszło wszystko naprawdę fajnie.

Przejdźmy do muzyki. Mamy tu wszystkie elementy, które składają się na melodyjny death metal, a więc… melodię i… death metal
A mówiąc poważnie, materiał łączy trochę szersze spektrum gatunków metalu, bo słychać zarówno wpływy klasycznego thrashu, death’u jak i nieco bardziej progresywnego grania. Jako źródła inspiracji czy podobieństwa można wskazać np. takie zespoły jak Crematory czy Children Of Bodom.

Wskazanie źródła inspiracji Empatic w wyżej wymienionych zespołach jest niestety moim zdaniem nadużyciem. Children Of Bodom jest jedyne w swoim rodzaju, a przede wszystkim osiąga brzmienie i swój styl, innymi metodami, niż zespół z Ostrołęki. Mnie osobiście tzw. melodyjny death metal kojarzy się z połączeniem ciężkiego, ekstremalnego grania z instrumentami klawiszowymi i wskazałbym tutaj, nie na zespół Alexa Laiho, ale na Szwedów z Hypocrisy. Faktycznie, słuchając tego albumu, zastanawiałem się, do której „szuflady” go wrzucić. Nie jest to dla mnie zabieg konieczny, ale… Brzmią jak thrash, czasami jak death, ale gdybym zamienił growl na bardziej czysty wokal?

No trzeba przyznać, że wokal jest głęboki. To ryczący growl, którego nie powstydziłby się żaden death metalowiec. Przyznasz jednak, że riffy są ostre i chwytliwe, ale bardziej w stylu „death” a nie „thrash”, tak jak krótkie solówki, które wszystko to urozmaicają. Bardzo dobrze pracuje sekcja rytmiczna. Sporo jest szybkich, thrashowych temp z gęsto pracującą stopą, chociaż przez większość czasu mamy nieco wolniejsze, typowo death’owe tempa, z kołyszącym, mocno akcentowanym rytmem, który nasuwa skojarzenia z pracującym młotem kowalskim.

Hmm, dobrze, że do tego wszystkiego nie wrzucili jeszcze instrumentów klawiszowych.

Od solidności czasami jest bardzo niewielka odległość do nudy i — paradoksalnie — może ta cecha stanowić zarówno zaletę jak i wadę albumu. Zaletę — gdyż z oczywistych względów rzeczy zrobione solidnie i porządnie będziemy oceniać wyżej i tego nie trzeba raczej tłumaczyć. Natomiast z drugiej strony Empatic tak idealnie wpasowuje się w ramy gatunku, że istnieje niebezpieczeństwo, że „wtopi się w tłum” podobnych, dobrych i bardzo dobrych zespołów.
Żeby z tłumu się wyróżnić, potrzebny byłby jakiś charakterystyczny, wyróżniający element. A tego niestety brakuje na „Gods Of Thousand Souls”. Wszystko tutaj jest kanoniczne, wzorcowe i wypełniające 100% „normy”. Oczywiście pamiętajmy, że jest to debiut, więc też możliwe jest, że zespół koncentrował się właśnie na tym, aby nagrać materiał jak najlepszej jakości, skierowany do konkretnego odbiorcy. Być może na kolejnym albumie zaskoczą nas czymś, co wyjdzie poza ramy przyjętego stylu i stanie się elementem wyróżniającym.

Ja mam wątpliwości, czy muzycy wiedzą do której konkretnej grupy kierują swoje dzieło. Może im na tym nie zależy? Grają swoją muzykę i tyle. A jako, że jest to debiut, mogą w niektórych miejscach zrobić coś nie tak. I pewnie za kilka lat, jeśli będą związani z muzyką, stwierdzą, że dzisiaj niektóre numery zagraliby inaczej. Poza tym ja nie potrafię ocenić, czy tego typu brzmienie, będzie charakterystyczną cechą tego zespołu. Wierzę, w to, że nie jest to tylko chwyt i próba przebicia się do szerszego grona słuchaczy w kraju, który „death metalem stoi”. Czas pokaże…

Mimo wszystko, bardzo chciałbym wskazać na tym albumie jakieś utwory, które się wyróżniają, ale jest to trudne zadanie, gdyż materiał jest naprawdę bardzo równy. Od początku do końca słucha się go przyjemnie, głowa sama się kiwa a nóżka przytupuje do rytmu. Chociaż… po kilkunastu przesłuchaniach stwierdzam, że chyba najbardziej zwraca moją uwagę „Vs”.

„Vs” się wyróżnia, ale jest najsłabszym utworem na „Gods Of Thousand Souls”. Mam wrażenie, że coś jest w nim nie tak. Zupełnie nie rozumiem zmian tempa. Zmian, które właściwie nic nie wnoszą. Pierwsze wrażenie jest takie, że będzie to utwór nafaszerowany energią a on się ciągnie mozolnie i powoli… Nie jest spójny a słuchacz otrzymał taki miszmasz. Na szczęście dalej jest tylko lepiej. Dla mnie wyróżnia się utwór „So What?” oraz „Empatic”, który jest taką autopromocją.

Nie sposób też nie wspomnieć o coverze OMD „Enola Gay”. Chociaż oryginalnie jest to utwór z zupełnie innej, niż metalowa parafii, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest rozpoznawalny przez sporą część nawet zatwardziałych metalowców. Podany „na ostro” brzmi całkiem ciekawie. Cover ów jest dość krótki, więc nie można mieć nawet jakichś dużych pretensji, że jest to zrobione na siłę. Bardziej określiłbym to jako rodzaj takiego muzycznego żartu, bardzo udanego zresztą.

Tak, i moim zdaniem fajnie coś takiego zagrać na koniec koncertu, gdzie ludzie mają poczucie humoru i przede wszystkim dystans. Woodstokowa publiczność oszalałaby z zachwytu.

Krótko podsumowując – bardzo udany debiut. Aczkolwiek słowo „bardzo” bardziej odnosi się do kwestii technicznych, natomiast sama muzyka jest tylko (albo aż) „udana”, gdyż troszeczkę za mało jest tu oryginalności i jakichś świeżych patentów.
Dałbym mocne 7/10 bardziej za solidność wykonania niż za wywołane wrażenie muzyczne.

Kurczę, jeśli już bawimy się w tego typu oceny, niestety muszę się z Magnusem zgodzić, a nie lubię tego.
Siódemka to dobra liczba dla „Gods Of Thousand Souls” i powiem krótko, album mi się po prostu podoba.


Pingback: EmpatiC „VS” – oficjalny clip (video) « Video « Efemental
Pingback: EMPATIC — VS (trailer video) « Video « Efemental
Dzięki za opinię! Zapraszamy wszystkich na nasze strony:
http://www.facebook.com/empatic.info
http://www.myspace.com/empatic
http://www.youtube.com/empaticofficial
http://www.empatic.com